życie czy smierć ? 2010-03-03

Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu.


A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny.


Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny.


Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak.


A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.


 



 


Czy ktoś z was próbował sie kiedyś ciąć ?? Jeśli nie ... naprawdę nie próbujcie, to jest nałóg od tego później nei uciekniecie a jeżeli się uzależnicie, później będzie coraz gorzej.


Przypomniała mi się przed chwilą moja koleżanka. Ona teraz nie żyje. Powiesiła sie półtora roku temu :( nikt nie wie dlaczego ... poprostu... odeszła. Może to nie była moja jakaś najlepsza koleżanka ale kiedyś byłyśmy razem w zespole "śpiewającym" w podstawówce. Po jej utracie nie zmieniło sie chyba nic. Dużo ludzi było na pogrzebie, dużo ludzi wtedy płakało, ale po jakimś czasie wszyscy o tym zajściu (samobójstwie) zapomnieli ;/ !!!! A ja dalej myślę co by było gdyby Ona żyła? Gdzie by teraz chodziła do szkoły ? Czy dalej byłaby tą samą Justyną, którą była kiedyś ... wesołą, sympatyczną i zawsze uśmiechniętą ? Na pewno wiele ludzi którzy ją znali zadaje sobie te pytania lub jedno z wymienionych. W tej chwili nie wiem do czego dążę al wydaje mi sie że chce wam przekazać jak to jest potem, po czyjejś śmierci. Jeżeli popadniecie w jakiś nałóg, który sprawi żę odejdziecie na zawsze potem już nikt nie będzie o was pamiętał. Czas leci do przodu ... ludzie sie zmieniają, zmienia sie cały świat i już nikt nie wraca myślami do przeszłości.


 ... Możliwe że połowa już sie domyśliła ale ja też kiedyś chciałam popełnić kilka samobójstw. Tylko nie mówcie mamie! Kiedyś chciałam sie powiesić tak jak Justyna, potem podciąć sobie żyły. I to nie np. przez chłopaka tylko przez ludzi którzy mnie nękali i prześladowali psychicznie. Psycha już mi wysiadała i nie  miałam siły dalej z tym żyć. Wszyscy sie ze mnie naśmiewali, wyzywali, pluli. Ale pewna osoba powiedziała mi żebym sie nie przejmowała takimi rzeczami bo nie warto. Żebym nie myslała o samobójstwie bo potem i tak wszyscy o mnie zapomną i nic z tego nie będę miała. Nakłaniała mnie do zmiany swoich poglądów i bardzo jej za to dziękuję :** Agnieszka(Skorupa) to dzięki niej mogę teraz cieszyć sie życiem ... czasem mam gigantyczne doły i to wszystko przez przyjaciół ale kiedy pomyśle co ja robię źle wtedy wszystko mogę naprawić :)


To by było chyba na tyle ... :) z poważaniem  zImInKa :) klik


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]